Witam!
Pisząc ostatnio wywiad dla serwisu
mmorpg.org.pl, jeden z moich rozmówców podał świetny argument na
podparcie jego zdania. Chodziło o grę Wickland, której wiele osób
zarzuca, że to kopia Quake'a i z domieszką Unreal Tournament.
Uznał, że każdy FPS ma taką samą mechanikę, czyli broń w dłoń
i plujemy pociskami. Zgadzam się z tym, ale powiedział, że to ma
jeszcze głębszy sens. Nasz świat działa na zasadzie postępu,
czyli obecną już rzecz udoskonalamy, poprawiamy osiągi, zwiększamy
funkcjonalność i bezpieczeństwo jej użytkowania. Ogromny skok
technologiczny lub rozwojowy jest źle postrzegany. Często jako
szaleństwo. Ilu geniuszy zostało okrzykniętych szarlatanami i
wyznawcami Rokity? Jaka część z nich przeżyła? Nikła, ale dali
radę. Porwali się na coś większego niż inni i zapłacili
największą karę.
Czemu o tym mówię? Ponieważ chciałbym napisać o temacie, który ciągnie się już od wielu, wielu lat i ciągle mnie irytuje. Kopiowanie mechaniki w grach. Nadal nie jasne? Już tłumaczę.
Devil May Cry to seria gier, która
miała swoje początki na PS2. Ona wprowadziła (a może nie) kamerę,
która śledzi nas pod odpowiednim kątem lub też pożyczyła tą
mechanikę od Resident'a. Na pewno tak było, gdyż DMC początkowo
miał być kolejną częścią Resident Evil. Zaskoczeni? Polecam
obejrzeć ten o to filmik:
Już?
To wracamy! Wszelkie akrobacje, combosy, upgrade broni oraz starcia z
ogromnymi bossami, a następnie przywłaszczenie jego "narzędzia
pracy", to wszystko było już w DMC, a nawet w pierwszym Onimusha. Zapytacie "No było i
co?" No to, że kiedy tylko czytam fora czy komentarze pod
newsami jakiejś gry z podobną mechaniką to czytam jak to
skopiowali wszystko od God of War albo, że DMC to też podróbka GoW
i nikt nie potrafi wymyślić nic innowacyjnego. Niby nic, bo zapewne
piszą to ludzie, którzy nie mają o prawdzie zielonego pojęcia.
Jednak jak można być tak ignorancyjnym i wypisywać takie bzdury...
DMC wyszedł wcześniej, o wiele wcześniej niż pierwszy Kratos i to
on przetarł szlaki dla innych gier typu Dante's Inferno czy
Bayonetta. Chcę wyedukować wiele z tych osób, że gry wychodzą
długo przed GoW, więc jeżeli gra później posiada taką mechanikę
to nie jest kopia GoW. Nie jest i basta...
Skoro
zaczęło się od FPSów to i do nich jeszcze wrócimy na chwilę.
Każdy na pewno kojarzy Counter-Strike'a i słynną "piątkę",
którą wszyscy się podniecają. Super, fajne i różowo. Tęczowe
pawie. Jednak kiedy tylko padnie nazwa podobnej gry typu Sudden
Attack, Crossfire to zaraz piana na usta się toczy i bójka gotowa.
"Przecież to gówno! Kopia Counter Strike'a!" I znowu to
samo. Podobna mechanika to nie kopia. Kopią byłoby po prostu użycie
tych samych plików gry, modeli, mapek, dodanie innej nazwy plus
jakieś kosmetyczne zmiany. To jest kopia. Toczka w toczkę to samo z
delikatnym odchyleniem od oryginału.
Oni
moim zdaniem po prostu użyli tej samej mechaniki na której opiera
się Counter Strike i zaaplikowali do niej inne modele, mapy, nazwy i
funkcje. Podnieśli też tą grę do wyższego poziomu biznesowego,
ponieważ opierając ją na modelu Free to Play po prostu dodali
gadżety czy boostery, aby gracze czuli się wyróżnieni przez swoją
super złotą broń itd.
"Ale Valve tak nie robi! Oni są uczciwi i biorą tylko kasę za grę!"
Jasne,
jasne, a klucze do skrzynek to są za darmo czy za lata spędzone w
grze? Darmowe paczki dla weteranów CS:GO. Oj sorry... Nie da się
być weteranem tej gry po dwóch latach... Smutne, ale prawdziwe.
Przykro mi:(
Pomyślcie
nad tym, a z wami już się żegnam, ponieważ lecę szlochać
w samotności. Do zobaczenia w niedzielę. Dożynki, więc liczę na
ostre skarby :) Hej!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz